- Rozumiem cię i to dobrze. To nie musicie być wy. Masz jakieś dowody? -
popatrzyłam na niego i z zainteresowanie czekałam na odpowiedź.
- No... gryf...? - popatrzył z niepewnością na mnie. Nie odpowiedziałam, bo zauważyłam, że ni z tąd, ni z tam tąd zaczęły biec na nas dzikie konie.

Zaczęliśmy uciekać, lecz konie nas doganiały.
- Zakręć w prawo! - krzyknął Tom.
- Oszalałeś! Stratują nas! - warknęłam.
- Zaufaj mi! - zawołał. W końcu skręciłam, a konie jakoś dziwnie zaczęły biec w drugą stronę.
- O co chodziło z gryfem? - zapytałam Alfę, kiedy byliśmy bezpieczni...
- No... gryf...? - popatrzył z niepewnością na mnie. Nie odpowiedziałam, bo zauważyłam, że ni z tąd, ni z tam tąd zaczęły biec na nas dzikie konie.

Zaczęliśmy uciekać, lecz konie nas doganiały.
- Zakręć w prawo! - krzyknął Tom.
- Oszalałeś! Stratują nas! - warknęłam.
- Zaufaj mi! - zawołał. W końcu skręciłam, a konie jakoś dziwnie zaczęły biec w drugą stronę.
- O co chodziło z gryfem? - zapytałam Alfę, kiedy byliśmy bezpieczni...
<Tom? Mam wenę!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz