Siedziałam nad jakimś strumykiem w lesie. Cisza, spokój..Oj tak tego mi
było trzeba. Nagle usłyszałam szelest liści. Obróciłam się i zobaczyłam
białego psa. Poderwałam się z miejsca. Pies podszedł bliżej i
powiedział.
-Witam.-powiedział i lekko się uśmiechnął. Starałam się też uśmiechnąć ale zamiast tego powiedziałam obojętnie.
-Hej.
-Wież ,że to moje tereny?-zapytał i pokazał kły. Podkuliłam ogon.
-Witam.-powiedział i lekko się uśmiechnął. Starałam się też uśmiechnąć ale zamiast tego powiedziałam obojętnie.
-Hej.
-Wież ,że to moje tereny?-zapytał i pokazał kły. Podkuliłam ogon.
-Przepraszam..a dołączyć mogłabym?-szepnęłam.
(Tom?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz