sobota, 29 listopada 2014

Od Wiss

Siedziałam nad jakimś strumykiem w lesie. Cisza, spokój..Oj tak tego mi było trzeba. Nagle usłyszałam szelest liści. Obróciłam się i zobaczyłam białego psa. Poderwałam się z miejsca. Pies podszedł bliżej i powiedział.
-Witam.-powiedział i lekko się uśmiechnął. Starałam się też uśmiechnąć ale zamiast tego powiedziałam obojętnie.
-Hej.
-Wież ,że to moje tereny?-zapytał i pokazał kły. Podkuliłam ogon.
 -Przepraszam..a dołączyć mogłabym?-szepnęłam.

(Tom?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz