- Morgano, jesteś zwinna. - uśmiechnął się Tom patrząc jak skaczę.
- Oh... nie mów mi "Morgano" tylko Morgana, bo... tak jest mniej krępująco. - zeszłam ze skał.
- No... dobra... - popatrzył na mnie pies.
Nagle zaczęłam się mocno śmiać.
- Co? - lekko warknął Tom.
Popatrzyłam na jego zanurzone w wodzie łapy. On też popatrzył.
- P..Pijawki! - wykrzyknął kiedy się zorientował.
Zaczął je zdejmować jak najszybciej, przez co wpadłam do wody ze śmiechu...
- Oh... nie mów mi "Morgano" tylko Morgana, bo... tak jest mniej krępująco. - zeszłam ze skał.
- No... dobra... - popatrzył na mnie pies.
Nagle zaczęłam się mocno śmiać.
- Co? - lekko warknął Tom.
Popatrzyłam na jego zanurzone w wodzie łapy. On też popatrzył.
- P..Pijawki! - wykrzyknął kiedy się zorientował.
Zaczął je zdejmować jak najszybciej, przez co wpadłam do wody ze śmiechu...
<Tom?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz