Przetarłam oczy. Niemal nie wpadłam do lodowatej wody a on..on podał mi
łapę. Nie wyśmiał od łamag ani nic tylko pomógł. Po chwili usłyszałam
łagodny głos.
-Wszystko okey?-zapytał
-Tak.-odpowiedziałam krótko i wyraźnie.
-Ja widzę po oczach ,że coś nie tak.-powiedział
-No bo ty..podałeś mi łapę..pomogłem i nie wyśmiałeś.-szepnęłam cicho
-A co miałem zrobić? Dać ci się utopić?-zapytał zdziwiony.
-Nie w tym rzecz...Bo wiele razy ufałam takim jak ty ale gdy potrzebowałam naprawdę pomocy to wymyślali niestworzone wytłumaczenia ,że to nie ich wina..-szepnęłam ciszej niż zwykle
-Wszystko okey?-zapytał
-Tak.-odpowiedziałam krótko i wyraźnie.
-Ja widzę po oczach ,że coś nie tak.-powiedział
-No bo ty..podałeś mi łapę..pomogłem i nie wyśmiałeś.-szepnęłam cicho
-A co miałem zrobić? Dać ci się utopić?-zapytał zdziwiony.
-Nie w tym rzecz...Bo wiele razy ufałam takim jak ty ale gdy potrzebowałam naprawdę pomocy to wymyślali niestworzone wytłumaczenia ,że to nie ich wina..-szepnęłam ciszej niż zwykle
(Tom?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz