Uśmiechnęłam się lekko.I wróciłam z Tomem do zabawy w piachu.Nie
interesowały mnie te sprawy więc chciałam ich uniknąć.Nagle był zachód
słońca..Na plaży bardzo romantycznie.Przełknęłam ślinę,i wywróciłam
oczami i zapytałam:
-Ej Tom.Eh..Wiesz.Czy..Możemy pobiec w kierunku łąki?
Tom odpowiedział uradowany:
-Tak.
-Ej Tom.Eh..Wiesz.Czy..Możemy pobiec w kierunku łąki?
Tom odpowiedział uradowany:
-Tak.
Rzuciliśmy się do pędu.Biegłam szybciej ale Tom mnie dościgał.W końcu zatrzymaliśmy się przed jaskinią.Pies szepnął:
-Tutaj śpimy..
Odpowiedziałam:
-No..Chyba najwyższa pora.
Poszłam do jaskini.Tom poszedł piętro wyżej i zza grzbietu posłał mi uśmiech.Ja też się odwzajemniłam.Rozłożyłam się na liściach i popatrzyłam w wejście do jaskini.Nawet stąd było widać gwiazdy.Usłyszałam ciche wycie.Szepnęła sama do siebie:
-Babcia..Wiedziałam że zawyjesz do mnie!
Nagle gwiazdy ułożyły łeb psa.Łeb mojej babci.Patrzyła się na mnie i powiedziała ciepłym głosem:
-Moje dziecko..Wybierz dobrą drogę..
I zawyła.Ja tylko zdążyłam odkrzyknąć:
-Jaką drogę!?
Ale ona już zniknęła.A ja czułam ja opadłam na liście i..Zamknęłam oczy.
**Rankiem**
Mlasnęłam sennie i wstałam.Przetarłam oczy i ziewnęłam.Rozciągnęłam się i poszłam na łąkę.Łapy mi się już obudziły bo nabierałam prędkości.W końcu zobaczyłam sarnę.Rzuciłam się na nią i wgrzyzłam się w kark.Sarna z całej bety kopnęła mnie w brzuch.Ten zaczął lekko krwawić.Ale zabrałam sarnę do jaskini.Gdy Tom schodził,rzuciłam mu sarnę przed nos i mruknęłam:
-To dla ciebie..
-Tutaj śpimy..
Odpowiedziałam:
-No..Chyba najwyższa pora.
Poszłam do jaskini.Tom poszedł piętro wyżej i zza grzbietu posłał mi uśmiech.Ja też się odwzajemniłam.Rozłożyłam się na liściach i popatrzyłam w wejście do jaskini.Nawet stąd było widać gwiazdy.Usłyszałam ciche wycie.Szepnęła sama do siebie:
-Babcia..Wiedziałam że zawyjesz do mnie!
Nagle gwiazdy ułożyły łeb psa.Łeb mojej babci.Patrzyła się na mnie i powiedziała ciepłym głosem:
-Moje dziecko..Wybierz dobrą drogę..
I zawyła.Ja tylko zdążyłam odkrzyknąć:
-Jaką drogę!?
Ale ona już zniknęła.A ja czułam ja opadłam na liście i..Zamknęłam oczy.
**Rankiem**
Mlasnęłam sennie i wstałam.Przetarłam oczy i ziewnęłam.Rozciągnęłam się i poszłam na łąkę.Łapy mi się już obudziły bo nabierałam prędkości.W końcu zobaczyłam sarnę.Rzuciłam się na nią i wgrzyzłam się w kark.Sarna z całej bety kopnęła mnie w brzuch.Ten zaczął lekko krwawić.Ale zabrałam sarnę do jaskini.Gdy Tom schodził,rzuciłam mu sarnę przed nos i mruknęłam:
-To dla ciebie..
(Tom?:3)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz