Stałam jak wryta patrząc w dal. Uciekłam. To najważniejsze. W oddali
słyszałam krzyki i rozmowy. Gdy te głosy zaczęły być coraz bliżej
wycofałam się do lasu.
Tam, po kilku minutach marszu, znalazłam się w pięknym miejscu.

Stary płot, obrośnięty lekko mchem i ta ogromna warstwa liści wskazywała na to, że od dawna nikt z człowieka tu nie był.
- Morgana, czas na ciebie... - szepnęłam i zaczęłam biec w liściach, które rozchodziły się za mną, jak spaliny samochodu. Zamknęłam oczy. Czułam się wolna. Niespodziewanie, przez moją nieuwagę spadłam poza stary płot. Uderzyłam w niego i się rozbił. A, że poza płotem było stromo, zaczęłam się staczać. Po chwili zatrzymałam się. Zatrzymałam się, uderzając w psa, i tym wywracając go. Gdy wstaliśmy, zaczęłam go przepraszać.
- Bardzo przepraszam, nie chciałam... - zarumieniłam się.
Tam, po kilku minutach marszu, znalazłam się w pięknym miejscu.

Stary płot, obrośnięty lekko mchem i ta ogromna warstwa liści wskazywała na to, że od dawna nikt z człowieka tu nie był.
- Morgana, czas na ciebie... - szepnęłam i zaczęłam biec w liściach, które rozchodziły się za mną, jak spaliny samochodu. Zamknęłam oczy. Czułam się wolna. Niespodziewanie, przez moją nieuwagę spadłam poza stary płot. Uderzyłam w niego i się rozbił. A, że poza płotem było stromo, zaczęłam się staczać. Po chwili zatrzymałam się. Zatrzymałam się, uderzając w psa, i tym wywracając go. Gdy wstaliśmy, zaczęłam go przepraszać.
- Bardzo przepraszam, nie chciałam... - zarumieniłam się.
<Tom? Tylko ty jesteś psem XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz