W głowie buczały mi głosy: "Uciekaj!", "Ratuj się!", "Zostaw nas!"...
nie mogłam znieść tych myśli. Już kilka dni temu, postanowiłam że zacznę
od nowa. Jednak tak trudno było zapomnieć... nie mogłam tego tak po
prostu puścić w niepamięć. Jednak życia im nie wrócę. Błąkałam się,
nawet nie wiedząc dokąd zmierzam. Czasem obraz był zamazany przez łzy, a
może deszcz...? Pewnego dnia, gdy odpoczywałam po drzewem, usłyszałam
nad głową śpiew ptaka. Spojrzałam w górę i zobaczyłam na gałęzi małego,
szarego ptaszka. Słowika. Śpiewał radośnie. Mimo woli uśmiechnęłam się i
znów położyłam łeb na ziemi. Jednak ptak zleciał na dół i usiadł na
przeciw mnie. Dmuchnęłam na niego delikatnie, a ten nastroszył pióra.
Zaćwierkał, jakby się dziwił: "Taki piękny, jesienny dzień... czemu
leżysz tu całkiem sama?". Odpowiedziałam mu smutnym wzrokiem. Ptaszek
odleciał kawałek dalej. Zaćwierkał głośno i wzniósł się w powietrze.
Potrząsnęłam łbem i głośno westchnęłam. Słowik podleciał do mnie i
pociągnął za wąs na pysku. Z niezadowoleniem podniosłam łeb i poruszałam
nosem. Wstałam i ruszyłam za ptakiem, który prowadził mnie coraz dalej.
Nagle usłyszałam szum wody. Mój wolny, znudzony krok przemienił się w
szybki trucht. Doszłam do jakiejś rzeki. Nie myśląc o niczym innym,
napiłam się wody. Dopiero potem podniosłam łeb i rozejrzałam się. Nikogo
nie było w pobliżu, a na brzegu po mojej stronie, na prawo ode mnie
rosło drzewo. Podeszłam do niego i spojrzałam w górę. Wspięłam się na
najwyższą gałąź. Na drzewie, było jeszcze całkiem sporo liści jak na
jesień, które idealnie mnie maskowały. Na gałęzi obok mnie, usiadł ten
sam słowik. Uśmiechnęłam się do niego z wdzięcznością. Położyłam głowę
na łapach i po chwili zasnęłam... Obudził mnie czyjś głos:
- No, nareszcie.
"Ciekawe co?" - pomyślałam i przetarłam oczy. Wyjrzałam ostrożnie zza liści. Zobaczyłam obok rzeki, w tym miejscy gdzie stałam wcześniej jakiegoś białego psa. Wyglądał prawie jak owczarek niemiecki. Wciągnęłam mocno powietrze do nosa i załapałam zapach psa. Ten widocznie, wyczuł mnie, bo krzyknął:
- Wychodź! Gdziekolwiek jesteś!
Z wdziękiem zeskoczyłam z drzewa i wylądowałam kilka metrów przed psem. Teraz dopiero dostrzegłam, że to całkiem przystojny pies, o ciemnych, głębokich oczach.
- Ktoś ty? - warknął.
- Hera, a Ty? - odparłam z wzrokiem wbitym w dal.
- Tom - odpowiedział pies, nieco spokojniej - co tu robisz?
- Ech... ciężko powiedzieć. Dokładnie, to przyszłam się tu tylko napić. Przyprowadził mnie tu słowik.
- Słowik? - zdziwił się Tom.
- No, tak - odparłam przenosząc wzrok na psa. - A Ty, co tu robisz, Tom?
- Patroluję tereny mojej sfory - wypiął dumnie pierś.
- Jakiej sfory? - zapytałam, chcą się wszystkiego dowiedzieć.
- Dog Pack Feelings. Może chcesz dołączyć?
- Z wielką chęcią! - odparłam merdając energicznie ogonem. Uśmiechnęłam się do psa, który powiedział:
- Oprowadzę cię po terenach.
- A więc w drogę! Komu w D temu w C! - wykrzyknęłam i ruszyłam za psem.
<Tom?>
- No, nareszcie.
"Ciekawe co?" - pomyślałam i przetarłam oczy. Wyjrzałam ostrożnie zza liści. Zobaczyłam obok rzeki, w tym miejscy gdzie stałam wcześniej jakiegoś białego psa. Wyglądał prawie jak owczarek niemiecki. Wciągnęłam mocno powietrze do nosa i załapałam zapach psa. Ten widocznie, wyczuł mnie, bo krzyknął:
- Wychodź! Gdziekolwiek jesteś!
Z wdziękiem zeskoczyłam z drzewa i wylądowałam kilka metrów przed psem. Teraz dopiero dostrzegłam, że to całkiem przystojny pies, o ciemnych, głębokich oczach.
- Ktoś ty? - warknął.
- Hera, a Ty? - odparłam z wzrokiem wbitym w dal.
- Tom - odpowiedział pies, nieco spokojniej - co tu robisz?
- Ech... ciężko powiedzieć. Dokładnie, to przyszłam się tu tylko napić. Przyprowadził mnie tu słowik.
- Słowik? - zdziwił się Tom.
- No, tak - odparłam przenosząc wzrok na psa. - A Ty, co tu robisz, Tom?
- Patroluję tereny mojej sfory - wypiął dumnie pierś.
- Jakiej sfory? - zapytałam, chcą się wszystkiego dowiedzieć.
- Dog Pack Feelings. Może chcesz dołączyć?
- Z wielką chęcią! - odparłam merdając energicznie ogonem. Uśmiechnęłam się do psa, który powiedział:
- Oprowadzę cię po terenach.
- A więc w drogę! Komu w D temu w C! - wykrzyknęłam i ruszyłam za psem.
<Tom?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz