niedziela, 30 listopada 2014

Od Hery C.D. Toma

Leżałam na skale, przy Skalnej Rzece. Patrzyłam w małe jeziorko, utworzone dzięki dwom kamieniom, które się połączyły. Spoglądałam na kilka złotych rybek, które radośnie bawiły się w wodzie. Wstałam i ze zrezygnowaniem potrząsnęłam łbem. Wtem usłyszałam krzyk za plecami:
- Hera! Czekaj!
Ten głos rozpoznałabym wszędzie. Tom. Czego znowu ode mnie chciał? Głos wydawał się dobiegać z daleka, ale zanim zdążyłam się dobrze odwrócić, Tom stał już przy mnie.
- Co się stało? - spytałam z nutą znudzenia, jakbym powtarzała to pytanie mnóstwo razy.
- Chodzi o inicjały - wysapał - T + S.
Przewróciłam oczami. Spojrzałam na niego znudzona.
- Wiem już co one znaczą - powiedziałam spokojnie.
- Nie wiesz. Domyślasz się. Tu nie chodzi o mnie i Shining.
- A o kogo? - przechyliłam zabawnie łeb, i poczułam że w moim sercu, nagle ktoś doczepił, kawałek, który już dawno odpadł.
- O moich rodziców. Thomasa i Salvaję - wytłumaczył. Poczułam że odbudowałam się. Czułam, że moje serce urodziło się na nowo.
- Naprawdę? - wydukałam z niedowierzaniem. Nawet się uśmiechnęłam. Gdy pies zobaczył na moim pysku uśmiech, wydawało się że z ulgą wypuścił powietrze.
- Tak - odparł spokojnie - ale muszę znaleźć list. Nie wiem o jaki list chodzi, ale czy mogłabyś mi pomóc?
- Oczywiście! - na moim pysku, znów zawitał wesoły uśmiech. Podążyłam za psem. Doszliśmy na plażę. Tom wskazał nosem miejsce w którym miałam szukać. Zabrałam się do kopania. Żmudna to była robota, gdyż za każdym odgarnięciem piachu, do dołu wpadała kolejna górka piasku, która odpadała ze ścian dołu. Jednak po kilku godzinach roboty, otarłam łapą czoło i stwierdziłam:
- A co jeśli tu nie chodzi o plażę? Gdzie Twoi rodzice najbardziej lubili przebywać? Możliwe że to tam jest list.
Pies spojrzał na mnie ze zrezygnowaniem, ale odparł:
- Morze Grenlandzkie.
- Idziemy! - krzyknęłam.
Puściliśmy się biegiem, aż w końcu stanęliśmy na plaży morza. Podeszłam do skał i zaczęłam grzebać w mokrym piachu. Długo to trwało... to kopanie. Byłam już cała upaprana, a Tom spojrzał na mnie jakby z troską i powiedział:
- Dziękuję że mi pomagasz.
- Sie wie! - uśmiechnęłam się, a zaraz po tym kichnęłam z niezadowoleniem, bo trochę piachu dostało mi się na pysk. Znowu zaczęłam kopać. Nagle, blask słońca, który wydobywał się z dziury w skale, oślepił mnie aż spojrzałam w tamtą stronę. Dostrzegłam, że coś małego, trójkątnego wystaje ze skały. Oparłam się przednimi łapami o skałę i zawołałam:
- Tom! Tu coś jest w tej skale!
Pies podbiegł do mnie z nadzieją i spojrzał na to na co ja patrzyłam. Wyciągnął to ze skały i zaiste. Był to jakiś list. Tom drżącymi łapami otworzył go i przeczytał na głos:
-...

<Tom?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz